Z szantażystami się nie dyskutuje. Kogo uwierają Faktypolkowice?

2
2681

Czy można kreować się na niezależnego trybuna ludu, a jednocześnie angażować się politycznie? Głosić hasła o etyce dziennikarskiej, a jednocześnie cenzurować komentarze, a nader wszystko stawiać żądania otrzymania pracy i mścić się, za ich niespełnienie? Okazuje się, że można. Wystarczy mieć jeden z niszowych portali. Domyślają się Państwo o kim mowa?

Tak właśnie zaczyna się historia osoby, która na łamach swojej strony internetowej sugeruje, iż faktypolkowice.pl posiadają umowę z urzędem Gminy, a ta rzekomo bezpośrednio opłaca redaktorów portalu. Autor tekstu, Andrzej Padniewski, swoje teksty utrzymuje w narracji spisku i zarzutów. Mijając się przy tym nie tylko z prawdą.

Powtórzmy: faktypolkowice.pl nie posiadają umowy z urzędem Gminy Polkowice, jak i nie ma umowy na tworzenie tekstów i narracji na faktach przez redaktorów.

Kogo zatem uwierają faktypolkowice.pl? Co wspólnego ma redakcja portalu A. Padniewskiego z ludźmi z PdMP? O tym przeczytacie Państwo już niebawem.

Teksty A. Padniewskiego przeszłyby bez echa, gdyby nie fakt, że pomawia on wiele osób i piętnuje tych, którzy w ramach dyskusji politycznej nie boją się mówić głośno o kolegach Padniewskiego z PdMP, którzy do dzisiaj nie mogą się pogodzić z wynikami ostatnich wyborów samorządowych, którzy utracili władzę, profity i wpływy.

W całej zemście „redaktor” A. Padniewski zapomniał poinformować opinię publiczną o swojej „bezstronności” i przygodach z osobami, które wykorzystują członkostwo w klubie Prawa i Sprawiedliwości do obrony PdMP, którym prokuratura stawia poważne zarzuty kradzieży, których nazwiska przewijają się z postępowaniu CBA o narażenie Gminy na wielomilionową szkodę.

Portal A. Padniewskiego swoje drugie życie otrzymał przy okazji ostatnich wyborów samorządowych. Nie został zarejestrowany w Sądzie. Przeraziła biurokracja, czy odpowiedzialność prawna? W trakcie kampanii sprzyjał jednemu z ugrupowań politycznych, a prowadził go prędzej wspomniany Andrzej Padniewski. Osoba, która w trakcie wyborów pełniła funkcję… rzecznika prasowego polkowickiego Prawa i Sprawiedliwości.

Jak się okazuje, romans Padniewskiego z polityką ma wpływ na treści, które pojawiają się na jego portalu. Autor jednoznacznie sprzyja tym członkom PIS-u, którzy zaciekle bronią PdMP, o czym świadczy ilość artykułów i narracja.

Tematy oraz forma ich prezentacji najczęściej nie spotykają się z aprobatą mieszkańców, którzy bez emocji i trafnie komentują to, o czym pisze Padniewski.

Niestety, „redaktor” źle znosi krytykę. Bardzo często zamyka usta swoim czytelnikom – kasując komentarze nieprzychylne swojej osobie, wytykające emocjonalne i polityczne zaangażowanie autora.

Lista zarzutów wobec jego portalu jest długa, a fakt personalnego ataku na osoby związane z ratuszem, faktami wynika głównie z niespełnienia żądań Padniewskeigo: czyli będzie etat – będzie cisza.

Ile zatem warte są publikacje na portalu, którego twórca mówi o etyce, niezależności, rzetelności dziennikarskiej a powiązany jest z ludźmi z partii politycznej i ludźmi byłej władzy, zamyka usta polkowiczanom?

Teksty Andrzeja Padniewskiego, jak i on sam, jednoznacznie pokazują, że środowisko PdMP może liczyć na wsparcie niektórych radnych wykorzystujących logotyp PIS-u, którzy nadal obawiają się, że wyciągnie się konsekwencje wobec ich wieloletnich działań, że wszystko to pozna opinia publiczna.

2 KOMENTARZE

  1. Jesli screeny z rozmowy telefonicznej czy fejsbukowej są prawdziwe, to chłop się skompromitował i jego wiarygodnośc już praktycznie nie istnieje

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Podaj tutaj swoje imię