Smutne, a sąd rozstrzygnie czy prawdziwe. Marek T. na ławie oskarżonych

0
818

Marek T, były starosta polkowicki stanął we wtorek przed sądem. Na swoją korzyść rozliczał służbowe wyjazd służbowym autem. Szkoda ma wynosić ponad 5,5 tys. zł.

Wierzyć się nie chce, że dobrze zarabiający starosta Marek T. miał połasić się na łącznie ponad 5,5 tys. zł, które „uciułał” na służbowych wyjazdach w ciągu dwóch lat. 

Proces dotyczy przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Prokuratur zarzuca byłemu staroście (związany z PdMP – Porozumienie dla Mieszkańców Polkowic) , że przywłaszczał sobie pieniądze za służbowe wyjazdy. Wyjazdy miały być realizowane w latach 2016-2018 do Warszawy, a także do Poznania na posiedzenia rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Starostę (jako członka rady) woziło służbowe auto, Fundusz pokrywał koszty tych wyjazdów, ale kasę przywłaszczał sobie Marek T. bo pieniądze trafiały do jego kieszeni.

Samorządowiec utrzymuje, że sprawa to nieporozumienie związane z błędem urzędników rozliczających wyjazdy. Mieli wiedzieć, że zwrot kosztów trafia na jego prywatne konto, ale nie żądali ich zwrotu do urzędu.

Sprawa wyszła na jaw po przegranych przez PdMP wyborach w 2018 roku. Wtedy Marek T. przestał pełnić funkcję starosty. Marek T. to niemal ikona samorządności, uważany jest za doświadczonego i uczciwego samorządowca. Starostą był przez 19 lat – od poczatku powiatu polkowickiego! Szefował nawet Związkowi Powiatów Polskich. Jest odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Kiedy sprawa wyszła na jaw nie chciano wierzyć, że połasił się na takie grosze…W 2006 roku startował na burmistrza, ale wtedy przegrał z Wiesławem Wabikiem (PDmP), który na fotelu burmistrza Polkowic zastąpił kolegę (również z PdMP) mającego wtedy zarzutu korupcyjne.

Marek T, dzisiaj jest zwykłym radnym powiatowym, pracuje też dla miejscowej uczelni jako pełnomocnik rektora w ds. rozwoju i współpracy samorządowej.

Proces trwa.